Share

cover art for Agnieszka Holland, reżyser

Rzeczpospolita Rozmowy

Agnieszka Holland, reżyser

Emocje strachu i rasizmu, które wyrażają się w niektórych sondażach, zostały rozbudzone niestety przez władzę, na którą głosowałam przed wyborami do PE. One się rozprzestrzeniają jak ogień w suchym lesie (…) Jeśli dojdzie do kolejnej śmierci na tle rasistowskim albo tle paniki moralnej wokół granicy, to odpowiedzialność za to poniosą wszyscy, którzy identyfikują się z demokratyczną władzą - zaznaczyła Agnieszka Holland, reżyserka i scenarzystka.

More episodes

View all episodes

  • Mateusz Sabat, szef Big Data 4 Leaders

    46:54
    Premier Tusk dobrze wykorzystuje swoją funkcję do komunikacji - uważa Mateusz Sabat, szef firmy Big Data 4 Leaders. - To dobra, szeroka komunikacja w wielu formatach - zauważył. Gość pytany był również o wpisy Donalda Tuska i ich zasięg.Michał Kolanko pytał o wpisy Donalda Tuska na platformie X. - Z perspektywy dziennikarzy te wpisy są najbardziej interesujące, bo z racji rangi i pełnionej funkcji tam często pojawiają się nowe informacje. Zdaniem Mateusza Sabata ekipa Donalda Tuska dobrze wykorzystuje jego funkcję. - Jego prywatne konta są nadal dobrze prowadzone. Może nie jest to taka intensywność jak w kampanii, ale nadal są tam materiały z backstage'u, zza kulis — ocenił. - Na przykład w tym tygodniu było spotkanie z prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełenskim i opublikowano zdjęcia z prywatnej rozmowy w ogrodzie. Jednocześnie premier korzysta z całego aparatu, który daje Kancelaria Premiera. Tam są publikowane bardziej formalne treści, które może nie mają takiego przebicia jak te osobiste wpisy, ale komunikacja jest wielokanałowa — zauważył ekspert. - Donald Tusk jest zresztą głównym komunikatorem, bo wiemy, że rząd nie ma rzecznika. Poszczególne ministerstwa komunikują się lepiej lub gorzej, ale raczej ocena jest taka, że rząd jako całość komunikuje się relatywnie słabo — zauważył Mateusz Sabat. Pytany o sprawczość polityczną wpisów premiera, gość odpowiedział, że w przypadku Tuska działa to, że podaje nowe informacje polityczne. - Jest jednym z głównych decydentów na obecnej scenie politycznej, więc każda informacja którą napisze, jest nowa i zyskuje popularność - zauważył Mateusz Sabat. W odpowiedzi na pytania o nadchodzącą kampanię prezydencką i o to, na co będą stawiać kandydaci i znaczenie dla przestrzeni internetowej, Mateusz Sabat ocenił, że odbiorcy są zmęczeni polityką po serii trzech kampanii. - Sejmowa przerwa i wakacje może sprawić, że na przykład w sierpniu po raz pierwszy od dłuższego czasu będziemy mieć, co kiedyś nazywane było „sezonem ogórkowym” - stwierdził. - Wydaje mi się, że kampania prezydencka będzie „pełzająca”. To nie jest tak, że we wrześniu wszyscy ogłoszą swoje zamiary — ocenił Mateusz Sabat. 
  • Dorota Łoboda, posłanka KO

    17:25
    Politycy, szczególnie mężczyźni, swoje wątpliwości moralne próbują przekładać na proces stanowienia prawa – powiedziała posłanka Koalicji Obywatelskiej Dorota Łoboda w rozmowie z Joanną Ćwiek.Posłanka została zapytana, czy w tym tygodniu uda się uchwalić ustawę dekryminalizującą aborcję. – Nie ma co ukrywać, że mamy bardzo konserwatywnego koalicjanta, jakim jest PSL – powiedziała. – Ta część Trzeciej Drogi, która wywodzi się z Polski 2050, aktywnie uczestniczyła w pracach komisji i postulowała wprowadzenie poprawek które by zaspokoiły większość klubu, żeby nie głosowała przeciw tej ustawie. Jednak PSL wydaje się nie do końca rozumieć istotę zmian, które chcemy wprowadzić – dodała.Przypomniała, że są to zmiany w kodeksie karnym i nie dotyczą legalizacji aborcji tylko zaprzestania karania więzieniem m.in. osób, które pomagają kobiecie w zdobyciu tabletek potrzebnych do aborcji.  – To są często partnerzy, matki, przyjaciółki – podkreśliła. – Wydaje się, że ten projekt w ogóle nie powinien budzić kontrowersji, jednak politycy, szczególnie mężczyźni, swoje wątpliwości moralne próbują przekładać na proces stanowienia prawa.Dodała, że politycy Koalicji Obywatelskiej próbują przekonać posłów PSL do swoich racji. – Używamy argumentów racjonalnych. Tłumaczymy, że przepisy dotyczące aborcji powstawały kilkadziesiąt lat temu. Wtedy te procedury pozasystemowe rzeczywiście mogły stanowić zagrożenia życia i zdrowia kobiety, były gdzieś w podziemiu, z brudnymi narzędziami chirurgicznymi. Natomiast medycyna poszła naprzód, aborcje stały się bezpiecznymi zabiegami i to według Światowej Organizacji Zdrowia – powiedziała posłanka.  Jej zdaniem przepisy zostały nieaktualne, sprzed wielu lat. – Mamy sytuację, gdy matka, która pomaga 16-klatce w zdobyciu tabletek do przerwania ciąży dostaje wyrok karny za to, że tej córce pomogła – powiedziała. – Tymczasem ta 16-latka powinna dostać to świadczenie w szpitalu, gdyby w Polsce prawo było takie jak w innych europejskich krajach. Przypomnijmy, że Polska jest – obok Malty – jedynym europejskim krajem z tak restrykcyjnym prawem aborcyjnym. Nie dorównujemy europejskim standardom, nie zapewniamy kobietom bezpieczeństwa, które rekomenduje Światowa Organizacja Zdrowia, a jeszcze do tego chcemy wsadzać do więzienia osoby, które wchodzą w tę rolę państwa i pomagają osobie, która potrzebuje wsparcia – podkresliła.Zdaniem posłanki pojawiają się argumenty o podłożu religijnym. – Słyszymy o zabijaniu nienarodzonych, choć nie o tym jest ten projekt, słyszymy, że niektórym światopogląd nie pozwala na dostosowanie naszego prawa do europejskich standardów – powiedziała.Odniosła się też do planu wprowadzenia związków partnerskich. – Żenująca jest dyskusja, która trwa przez wiele miesięcy i dotyczy tego, czy osoby w związku partnerskim będą mogły mieć to samo nazwisko i czy będą mogły zawrzeć ten związek w urzędzie stanu cywilnego czy też może będziemy je wypychać i upokarzać zawieraniam tego związku nie wiadomo gdzie – powiedziała. To działa przeciwko całej koalicji. Nie po to zostaliśmy wybrani, nie to gwarantowaliśmy swoim wyborczyniom i wyborcom, że będziemy miesiącami rozmawiali o sprawach, które powinny być już dawno załatwione – stwierdziła.  
  • Bronisław Komorowski, były prezydent

    56:30
    - Musi być znaleziona odpowiedź NATO na ciągłe pogróżki rosyjskie o użyciu broni atomowej, szczególnie tej o zasięgu taktycznym - ocenił w rozmowie z Jackiem Nizinkiewiczem były prezydent Bronisław Komorowski.Trwa szczyt NATO w Waszyngtonie. Czy będzie przełomowy dla Ukrainy? - W jakiejś mierze tak, bo NATO jako całość po raz pierwszy podejmuje decyzje o wieloletnim finansowaniu obrony Ukrainy przez tworzenie specjalnego funduszu i to na poziomie kilkudziesięciu miliardów dolarów rocznie - ocenił Bronisław Komorowski. - To jest ogromne zobowiązanie, ale i ogromna szansa Ukrainy zarówno w wymiarze uzbrojenia armii ukraińskiej, jak i ratowania gospodarki ukraińskiej czy energetyki - dodał.W rozmowie z Jackiem Nizinkiewiczem były prezydent powiedział, że nie ma przełomu jeśli chodzi o użycie przez siły ukraińskie uzbrojenia pochodzenia zachodniego w wojnie z Rosją. - Ograniczenia w dalszym ciągu pozostają. W moim przekonaniu tutaj decyzje polityczne Sojuszu i krajów członkowskich NATO nie nadążają za realną sytuacją na froncie rosyjsko-ukraińskim. Zachód daje uzbrojenie, ale mówi: ale nie wolno wam go użyć przeciw Rosji na terytorium Rosji, która Ukrainę atakuje bez żadnych ograniczeń - zaznaczył.- Bardzo wolno, ale idzie zmiana. Dwa lata temu mówiono: ani czołgów, ani samolotów, Niemcy hełmy wysyłali, a inni lekkie uzbrojenie, a teraz jest zmiana. Za parę tygodni pojawią się F-16 na niebie ukraińskim. Ale to zmiana zbyt wolna. Tutaj decyzje powinny zapadać o wiele szybciej - kontynuował.Podczas wizyty prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego w Polsce powrócił temat strącania przez Wojsko Polskie nad terytorium Ukrainy rosyjskich rakiet lecących w kierunku Polski. - Taką ideę wysunął swego czasu szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego w moich prezydenckich czasach, gen. Koziej. Ja podzielam ten punkt widzenia, że Rosja powinna wiedzieć, że rakiety lecące w stronę granic NATO, w tym wypadku granicy Polski, będą zestrzeliwane bez czekania na to, aż przekroczą granicę i wybuchną - skomentował Bronisław Komorowski.Rozmówca Jacka Nizinkiewicza zastrzegł, że byłoby to "obarczone pewnym ryzykiem, jak to przyjmie Rosja". Dodał, że rosyjskie rakiety dwukrotnie wlatywały do Polski, a jedna doleciała pod Bydgoszcz. - Więc my mamy argumenty, dla których chcielibyśmy tego rodzaju system działania wprowadzić - ocenił. Komorowski podkreślił, że sprawa musi zostać uzgodniona w ramach NATO, "bo to pomysł, żeby strzelać do rakiet rosyjskich poprzez granicę NATO, czyli granicę polsko-ukraińską".- Co jeszcze można zrobić? Można dać Ukrainie szansę na lepsze planowanie własnych operacji i rozwoju własnych sił zbrojnych poprzez gwarancję, że będą stałe pieniądze, które mogą pójść w znacznej mierze na zakup amunicji, uzbrojenia - mówił były prezydent.Bronisław Komorowski powiedział także, że na szczycie NATO w Waszyngtonie brakuje mu dyskusji - która jego zdaniem powinna odbyć się już dawno - o "zmianie strategii Sojuszu Północnoatlantyckiego". Dodał, że jest parę powodów, dla których ta dyskusja powinna mieć miejsce i że nie chodzi tylko o wojnę na Ukrainie.- Musi być znaleziona odpowiedź NATO na ciągłe pogróżki rosyjskie o użyciu broni atomowej, szczególnie tej o zasięgu taktycznym - ocenił. - Rosja sobie wpisała w doktrynę własną wojenną prawo do pierwszeństwa w użyciu broni jądrowej o wymiarze taktycznym, a Zachód nie ma takiej odpowiedzi na tego rodzaju potencjalne zagrożenie w stopniu wystarczającym. Tu powinna być przemyślana zmiana strategii Sojuszu jako całości - powiedział w rozmowie z Jackiem Nizinkiewiczem były prezydent.
  • Dagmara Pawełczyk-Woicka, szefowa KRS

    16:03
    Rozmawiamy o sytuacji wokół Krajowej Rady Sądownictwa, w związku z interwencją policji i prokuratury, w budynku w którym mieści się ta instytucja. W ubiegłym tygodniu organy ścigania weszły do KRS, aby przejąć akta spraw prowadzonych przez rzeczników dyscyplinarnych, głównie wobec sędziów walczących o tzw. praworządność.
  • Waldemar Żurek, wicedyrektor KSSiP, oraz były rzecznik KRS

    16:06
    Rozmawiamy o sytuacji wokół Krajowej Rady Sądownictwa, w związku z interwencją policji i prokuratury, w budynku w którym mieści się ta instytucja. W ubiegłym tygodniu organy ścigania weszły do KRS, aby przejąć akta spraw prowadzonych przez rzeczników dyscyplinarnych, głównie wobec sędziów walczących o tzw. praworządność.
  • Aleksander Kwaśniewski, były prezydent

    43:52
    - Joe Bidena znam bardzo długo i bardzo go szanuję. Ma jednego przeciwnika, to jest (Donald) Trump, ale ma jednego prawdziwego wroga, to jest wiek. Z tym się wygrać nie da - mówił były prezydent Aleksander Kwaśniewski, pytany, czy Joe Biden powinien wycofać się z prezydenckiego wyścigu w USA. Kwaśniewski mówił również o rozpoczynającym się szczycie NATO.- Zmiana pokoleniowa w Ameryce jest konieczna. To niezrozumiałe, jak w tak dużym kraju, z najlepszymi uczelniami na świecie z jednej strony w wyborach startuje mocno już zaawansowany wiekowo Biden i, nie mniej zaawansowany, choć może bardziej ruchliwy, ale za to bardzo ignorancki Trump — powiedział Kwaśniewski. Jego zdaniem „to dowód głębokiego kryzysu systemu politycznego w Stanach Zjednoczonych”. Na pytanie o to, czy jest jeszcze czas na zmianę kandydata, Aleksander Kwaśniewski odrzekł, że czas jest „dopóki nie ma konwencji” Demokratów. - Normalnie ta konwencja powinna zatwierdzić coś, co już jest oczywiste - że Biden jest kandydatem na prezydenta, Kamala Harris kandydatką na wiceprezydenta. Ale sytuacja jest nadzwyczajna, Zdaniem byłego prezydenta „jakieś pole manewru jest, gorzej jest z wolą polityczną". - Gorzej jest też z samym Bidenem, dla którego ta rezygnacja dzisiaj byłaby przyznaniem się do pewnej niemocy. Z drugiej strony pewna obawa, którą żywią ludzie z jego otoczenia, że cała prezydentura będzie oceniana tylko przez ten fakt rezygnacji z powodu zaawansowanego wieku — uważa Aleksander Kwaśniewski. więc oni mogą to zrobić. Kwaśniewski przywołał przykład papieża Benedykta XVI. - W dużo bardziej nieoczywistej, czy też - dalekiej od tradycji sytuacji zrezygnował z papiestwa, i w gruncie rzeczy dobrze przysłużył się Kościołowi. Może stworzył również szansę na przyszłość, że nieomylni papieże będą mogli odchodzić ze stanowiska ze względu na wiek i w ten sposób ratować instytucję, która musi być dopasowana do współczesności — mówił Kwaśniewski. Dodał, że mówi o całej sytuacji ze zrozumieniem. - Mam już swoje lata. Byłem prezydentem będąc młodym człowiekiem, teraz mam swoje lata, wiem, co to są ograniczenia wieku, wiem, co to jest upływający czas — przyznał. - Nie neguję możliwości ludzi w moim wieku i starszych, ale też - rozumiem ograniczenia — dodał były prezydent. Aleksander Kwaśniewski był pytany również o wypowiedź Donalda Trumpa, który stwierdził, że jeśli zostanie prezydentem, to zakończy wojnę w Ukrainie w 24 godziny. Tę zapowiedź Kwaśniewski skomentował słowami: - Każdy, kto mówi, że zakończy wojnę w ciągu doby, mówi tylko jedno, że doprowadzi do kapitulacji Ukrainy. Jeżeli ta wojna zakończy się jakimś akceptowalnym, choć bardzo trudnym dla Ukrainy pokojem, wymagającym kompromisów, rezygnacji z niektórych fundamentalnych dla nich kwestii, to to musi trwać nie tyle na polu walki, ale również w procesie negocjacyjnym — stwierdził Aleksander Kwaśniewski. - Dzisiaj Trump może powiedzieć jedno: kończę pomoc militarną i finansową dla Ukrainy, ale to oznacza kapitulację Ukrainy — zauważył były prezydent, ostrzegając, że doprowadziłoby to do zwycięstwa Władimira Putina. - Putin zrobi wszystko, żeby cała Ukraina była w jego strefie wpływów (...). Dla nas to oznacza jedno, że mamy Putina na Bugu. Dla świata zachodniego oznacza, że mamy zwycięskiego Putina, który będzie niezwykle atrakcyjny dla wielu krajów jako ten, który sprzeciwił się zachodniej demokracji, broni konserwatywnych wartości. To byłby wielki triumf Putina — przestrzegł Kwaśniewski. - To byłaby klęska! W sensie geopolitycznym to całkowita zmiana układu sił, z jakimi mieliśmy do czynienia przez ostatni czas, od upadku Związku Radzieckiego. 
  • Jan Szyszko, wiceminister funduszy i polityki regionalnej

    22:33
    - Było bardzo, bardzo trudno - mówił o procesie renegocjowania polskiego Krajowego Planu Odbudowy z Unią Europejską wiceminister funduszy i polityki regionalnej Jan Szyszko. Ujawnił, że negocjacje obejmowały m.in. podatek od aut spalinowych, na który Polska nie chciała się zgodzić.W rozmowie z Michałem Kolanką wiceminister opowiedział, że Komisja Europejska „nie miała dużego interesu w renegocjowaniu z nami KPO”. - Musiała usiąść z nami do stołu, bo tak mówi rozporządzenie, ale jest też instytucją polityczną. Gdyby zbyt łagodnie rozmawiała z nami, to kilkanaście innych krajów pytałoby o nierówne traktowanie — zauważył wiceminister. - KE jest instytucją, która jest sprawdzana przez swoje izby kontroli, czyli Europejski Trybunał Obrachunkowy. To tak naprawdę są bardzo wielostronne i nieproste negocjacje — powiedział Szyszko. Pytany o możliwości wykorzystania środków odrzekł, że zaległości są bardzo duże. - Jest wiele inwestycji, które są napięte przez to, że mamy dwuletnie opóźnienie — powiedział. Jako przykład podał terminal instalacyjny dla polskich elektrowni wiatrowych na Bałtyku. - Udało nam się opóźnić datę zakończenia inwestycji w Gdańsku o parę miesięcy. To wciąż jest bardzo napięty harmonogram. Wyzwania pozostają, ale oceniam sytuację umiarkowanie pozytywnie. Podnieśliśmy prognozy wydatkowania z Polityki Spójności na ten i przyszły rok. Wiemy, że największym wyzwaniem będzie rok 2026, czyli czas, kiedy będziemy mieli w Polsce najwięcej środków z Polityki Spójności i Funduszu Odbudowy. Po raz pierwszy w historii mogłaby być taka sytuacja, kiedy pieniędzy na inwestycje będzie więcej niż realnych potrzeb. Jak mówił wiceminister Szyszko, podniesiono również cele nie tylko dla programów regionalnych, nadzorowanych przez samorządy, ale również dla wszystkich programów nadzorowanych przez resort funduszy. Pytany o zmiany dotyczące samochodów spalinowych wiceminister Szyszko odpowiedział, że temat budził sporo kontrowersji. - To jedyna reforma, którą wyrzuciliśmy z Krajowego Planu Odbudowy. Komisja Europejska traktuje KPO jako kontrakt nie z tym czy innym polskim rządem, tylko z Polską. Bardzo niechętnie chciała go rewidować, nie było to w jej interesie, więc raczej nie było mowy o usuwaniu reform i zastępowaniu ich innymi — stwierdził. - Inaczej było tylko w jednym przypadku, czyli podatku od posiadania aut spalinowych, który poprzedni rząd wpisał do KPO choć nie była to inspiracja Komisji Europejskiej. To była inicjatywa poprzedniego polskiego rządu, którą uznajemy za bardzo niesprawiedliwą i niedobrą społecznie. W kraju, w którym 14 milionów osób jest wykluczonych transportowo — dla nich samochód nie jest wyborem tylko jedyną możliwością dotarcia do pracy, do szkoły, do urzędu w najbliższym mieście — w takim kraju nie można wprowadzać kolejnych opłat za użytkowanie samochodu — wyjaśniał. - To można robić w Danii, Holandii, w państwach wysoce zurbanizowanych. U nas państwo najpierw powinno dać zachęty do tego, żeby przesiąść się z samochodów spalinowych na elektryki, zapewnić autobus do gminy i pociąg do każdego powiatu. Jeżeli to się stanie, wtedy dopiero możemy myśleć o jakichś narzędziach wypychających z użytkowania samochodu. 
  • Marcin Ociepa, lider stowarzyszenia OdNowa

    19:06
    - Ja niczego nie wykluczam - tak Marcin Ociepa, poseł PiS i lider stowarzyszenia OdNowa, odpowiedział na pytanie o udział w przyszłorocznych wyborach prezydenckich.- Jako stowarzyszenie OdNowa chcemy, żeby Zjednoczona Prawica wygrywała wybory i chcemy, by Prawo i Sprawiedliwość przeprowadziło poważną rozmowę o tym, kto będzie naszym kandydatem na prezydenta — mówił Ociepa w rozmowie z Michałem Kolanką.  - My chcemy kandydata poważnego, który będzie na pierwszym miejscu stawiał na nasze bezpieczeństwo. który będzie miał doświadczenie w tym obszarze, a także będzie stanowił nową jakość w polityce — mówił Ociepa. - Jeśli Prawo i Sprawiedliwość zaproponuje takiego kandydata, którego będziemy mogli poprzeć, to my chętnie włączymy się w jego kampanię i będziemy częścią jego sukcesu — powiedział. - Jeśli jednak będzie to z jakichś powodów, na przykład wewnętrznych gier partyjnych, kandydat kompromisowy, ale nie wybrany w wyniku analiz jego szans na zwycięstwo, tylko w wyniku minimalizacji ryzyk konfliktów wewnętrznych w Prawie i Sprawiedliwości, to nie będziemy chcieli się w taką kampanię wpisywać - zastrzegł. Pytany o to, kiedy decyzja o kandydacie na prezydenta zapadnie w Prawie i Sprawiedliwości, Ociepa odpowiedział, że kandydat powinien zostać wyłoniony w ramach wszystkich środowisk, które wchodzą w skład Zjednoczonej Prawicy, a nie powinien to kandydat wyłączne Prawa i Sprawiedliwości. Marcin Ociepa został też zapytany o wybory w Sejmiku Województwa Małopolskiego. Po wielu nieudanych głosowaniach dokonano tam wyboru Łukasza Smółki na stanowisko marszałka. - Prawica utrzymała władzę w Małopolsce — stwierdził Ociepa. Dodał, że kwestia jej utrzymania w poszczególnych województwach jest dla PiS ważna, "żeby zatrzymać trend spadkowy po utracie władzy w państwie". - Z drugiej strony zachowajmy pewną miarę, mówimy o jednym z szesnastu sejmików. Spory o charakterze ambicjonalnym, personalnym po prostu się zdarzają.Marcin Ociepa odpowiedział też na pytania, jak będzie wyglądał „kierunek na zjednoczenie” prawicy, o którym mówił po przegranych przez PiS wyborach europejskich Jarosław Kaczyński. - Dzisiaj nie ma na ten temat rozmów. Nie zmieniam zdania, uważam, że prawica potrzebuje „gry skrzydłami”. Prawo i Sprawiedliwość powinno się skupić na tym, jak wykorzystać ten potencjał współpracy ze stowarzyszeniem OdNowa, a nie na siłę nas włączać. Poseł Ociepa mówił też o Suwerennej Polsce, która — jak określił gość Michała Kolanki - „jest obecnie na zakręcie”. - Pracujemy w ramach jednego klubu parlamentarnego. Choroba Zbigniewa Ziobry, któremu życzymy jak najlepiej, by jak najszybciej wrócił do zdrowia i do życia publicznego, jest kryzysem. Widać, że nowa władza wzięła ich sobie na celownik i są w zupełnie innej sytuacji politycznej. Uważam, że lepiej jest grać skrzydłami niż na siłę się jednoczyć - stwierdził. 
  • Urszula Zielińska, wiceminister klimatu i środowiska

    13:11
    "Inwestycje rodem z lat siedemdziesiątych" przyczyniły się, zdaniem Urszuli Zielińskiej, wiceminister klimatu, współprzewodnicząca Zielonych do obecnej sytuacji na Odrze.